Zostawiła serce w pufie zamknięte
myślała, że nigdy jej nie usłyszy
było silne, gdzieś lekko pęknięte
ale ono wie, czuje gdy ona krzyczy.
Czuła jak bije, w znanym jej tempie
chciała lecieć, lecz gdyby była ptakiem
nie byłaby orłem czy nawet gołębiem
zwykłym wróblem, sikorą lub szpakiem.
Więc wołają się w odległości szalonej
umierają osobno w strachu i mroku
w poczuciu historii niedokończonej,
źle obranym spraw szyderczym toku.
I wiedziała, że każdy dzień zabija
oddala od szczęścia, na miłość zamyka
i teraz gdy z życiem powoli się mija
żegna je łzami schwytanego słowika.
Wie, że gdyby tylko znów razem byli...
I jedno jest wyjście, lecz siły wymaga
jak słowik czy wróbel ma kraty rozchylić?
Jak ma polecieć, gdy ból w nim się wzmaga?
Jak potem serce skrzywdzone naprawić
I zacząć od zera nie pierwszy już raz?
Czas chyba znowu czoła temu stawić
i wracać do domu najwyższy już czas.
By me, październik 2013
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz