Jak książkę swoje życie zamykam
i żal czuję choć nudziło trochę...
Ani tam elfa, enta, żadnego magika,
ale i kopciuszka co złą miał macochę.
Nie było różdżki, ni wróżącej kuli,
latających mioteł, cudownych dżinów.
Żadnego też śladu hrabiego Draculi
czy też złych orków oraz goblinów.
A mimo wszystko pełne morałów,
rozsądnych i głupawych monologów,
pełne smutku, śmiechu, banałów,
a teraz już czas jest epilogu...
Tyle w nim wątków tak nagle urwanych
i serce mi bije w strachu ogromie
czy ciąg zdarzeń będzie kontynuowany?
czy miejsce swe znajdą w kolejnym tomie?
By me, 2013
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz