Uciec w czyjeś bezpieczne ramiona
zapomnieć w nich o wszystkich troskach
gdyby tak choć jedna kolorowa strona...
jak ta z gazety w przydrożnych kioskach
Nie zgrywać silnej, odważnej, miłej
mieć swą bezpieczną przystań na świecie
o nic nie walczyć, o nic na siłę
pozwolić na łzy nie czując się śmieciem
Poczuć jak serce równo z moim bije
a dłonie czule mą twarz obejmują
ufnie popatrzeć w dobre oczy czyjeś
które choć dziś nic nie oczekują
Zostawić ciężar tych ciężkich bagaży
przed progiem domu, w którym ktoś czeka
i być spokojną, bo nic się nie zdarzy
mówić o wszystkim, z niczym nie zwlekać
Słów nie dobierać, kląć jak szalona
a potem wiedzieć, że to wszystko błahe
pomówić potem o zwykłych andronach
i zasnąć pieszczona czułością i Bachem.
By me, czerwiec 2013
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz