połóż się obok szeptała bez ustanku
wyciągała chude ręce w moją stronę
tym razem myślałam - wyjdę bez szwanku
a jednak leżę i brak mi sił na obronę
głaszcze moje włosy swoją brudną dłonią
jej śmierdzący oddech czuję na mej szyi
pocałunki składa tuż nad moją skronią
ostrza najlepsze jej słudzy naostrzyli
gdy uniesie mnie na rękach zwycięsko
triumfując rzuci mym truchłem o ścianę
i każe mi zdychać śmiercią męczeńską
ucałuję jej stopy i przegniłą sukmanę
By me, grudzień 2015
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz