My, stojący przy drzewach przestraszeni
trzymający w trzęsących się rękach sznury
chcemy szczęścia, nie piekielnych płomieni
trudno nam myśleć wciąż głową waląc w mury
trzymający w trzęsących się rękach sznury
chcemy szczęścia, nie piekielnych płomieni
trudno nam myśleć wciąż głową waląc w mury
My, z wysokich mostów spoglądający w dół
przejęci zbyt długim czasem spadania
chcemy byś choć przez chwilę w nas się wczuł
i zrozumiał trud ciągłego próbowania
przejęci zbyt długim czasem spadania
chcemy byś choć przez chwilę w nas się wczuł
i zrozumiał trud ciągłego próbowania
My, czekający na torach na pociąg (ostatni)
modlący się ostatni raz (by nie wyhamował)
chcielibyśmy kupić bilet i uciec z tej matni
lecz nie umiemy już wymarzyć życia od nowa
modlący się ostatni raz (by nie wyhamował)
chcielibyśmy kupić bilet i uciec z tej matni
lecz nie umiemy już wymarzyć życia od nowa
My, wracający do domów jak gdyby nigdy nic
klękamy wieczorami choć tracimy wiarę,
ocieramy łzy z fałszywych, umęczonych lic,
nakazujemy sobie żyć, jeszcze dzień, za karę.
klękamy wieczorami choć tracimy wiarę,
ocieramy łzy z fałszywych, umęczonych lic,
nakazujemy sobie żyć, jeszcze dzień, za karę.
By me, czerwiec 2015
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz