czystym szczęścia powietrzem
i tylko w ustach mi zasycha
pragnienie coraz boleśniejsze.
Jak mam zatruć je, wyrzucić?
Czy ulotni się wraz z dymem?
Niech odejdzie i nie wróci,
zwróci się jak wódka z winem.
Po cóż w żyłach moich płynie
krew tętniąca iskrą, żarem?
Jakiej oddać się toksynie
żeby przebrać czary miarę?
By me, marzec 2015
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz