wciąż wraca nieproszony, znienawidzony
smutek tak ostry, do głębi dotkliwy
wbija w trzewia swoje mroczne szpony
w samą duszę godzi wzrokiem przenikliwym
smutek tak ostry, do głębi dotkliwy
wbija w trzewia swoje mroczne szpony
w samą duszę godzi wzrokiem przenikliwym
nie mogę się wyrwać nim skrępowana
jego zapachem przesiąkam doszczętnie
a on uśmiecha się ustami szatana
i moje całuje głęboko, obłędnie
jego zapachem przesiąkam doszczętnie
a on uśmiecha się ustami szatana
i moje całuje głęboko, obłędnie
i dławię się tym czarcim ozorem
oddaję mu rozum wyzbywam się marzeń
bo któż się odważy bić się z potworem
lub znosić będzie oddech Żniwiarza?
oddaję mu rozum wyzbywam się marzeń
bo któż się odważy bić się z potworem
lub znosić będzie oddech Żniwiarza?
By me, sierpień 2015
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz