z nadmiaru myśli, z nadmiaru pragnień
z ogromu chwil dobrych, minionych
z uczuć skrywanych gdzieś tam na dnie
i z tęsknot, ból się rodzi nieutulony
z ogromu chwil dobrych, minionych
z uczuć skrywanych gdzieś tam na dnie
i z tęsknot, ból się rodzi nieutulony
i strach się wyłania przed nowym
pragnienie by uciec przed sobą
by uciszyć krzyk ze środka głowy
uciec przed czasem osnutym żałobą
pragnienie by uciec przed sobą
by uciszyć krzyk ze środka głowy
uciec przed czasem osnutym żałobą
lecz uwięzieni we własnych ciałach
wciąż ogłupiani absurdem marzeń
trwamy w nadziei co ostatnia została
obijamy się w za ciasnej celi zdarzeń
wciąż ogłupiani absurdem marzeń
trwamy w nadziei co ostatnia została
obijamy się w za ciasnej celi zdarzeń
w końcu padamy zupełnie bez siły
z obitą twarzą, zhańbieni rozpaczą
czekając by ostatnie godziny wybiły,
zbyt wiele czując, zbyt mało znacząc.
z obitą twarzą, zhańbieni rozpaczą
czekając by ostatnie godziny wybiły,
zbyt wiele czując, zbyt mało znacząc.
By me, luty 2015
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz