Przychodzisz zawsze niezapowiedzianie
Przechadzasz się po moim domu swobodnie
Przez lufkę palisz papierosy staromodnie
Wzbudzasz we mnie nienawiść i pożądanie
Przechadzasz się po moim domu swobodnie
Przez lufkę palisz papierosy staromodnie
Wzbudzasz we mnie nienawiść i pożądanie
Obcasami wystukujesz złowieszczy takt
Zabierasz co moje bez zdania racji
Nie dajesz wyboru, szans negocjacji
Czas to zakończyć, chcę zawrzeć z Tobą pakt.
Zabierasz co moje bez zdania racji
Nie dajesz wyboru, szans negocjacji
Czas to zakończyć, chcę zawrzeć z Tobą pakt.
Wiem, że ta tęsknota jest odwzajemniona
Czuję to gdy mnie namiętnie całujesz
Nikt Cię tak nie pragnął, wiem, że to czujesz
Zabierz mnie ze sobą, w ramionach Twych skonam.
Czuję to gdy mnie namiętnie całujesz
Nikt Cię tak nie pragnął, wiem, że to czujesz
Zabierz mnie ze sobą, w ramionach Twych skonam.
I opuśćmy ten dom, zostawmy tych ludzi
Przecież kochamy najbardziej same siebie
Takie same, potrzebujesz mnie, ja Ciebie
Chcesz mnie najmocniej, czas mnie wybudzić.
Przecież kochamy najbardziej same siebie
Takie same, potrzebujesz mnie, ja Ciebie
Chcesz mnie najmocniej, czas mnie wybudzić.
O Śmierci! Ile to już lat Cię przyzywam
A Ty zabierasz mi życie etapami
Jakbyś się bała tego co między nami.
Śmierci, miej odwagę, bo Cię wyzywam!
A Ty zabierasz mi życie etapami
Jakbyś się bała tego co między nami.
Śmierci, miej odwagę, bo Cię wyzywam!
M.Z., czerwiec 2018
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz