niedziela, 1 lipca 2018

***

Przychodzisz zawsze niezapowiedzianie
Przechadzasz się po moim domu swobodnie
Przez lufkę palisz papierosy staromodnie
Wzbudzasz we mnie nienawiść i pożądanie
Obcasami wystukujesz złowieszczy takt
Zabierasz co moje bez zdania racji
Nie dajesz wyboru, szans negocjacji
Czas to zakończyć, chcę zawrzeć z Tobą pakt.
Wiem, że ta tęsknota jest odwzajemniona
Czuję to gdy mnie namiętnie całujesz
Nikt Cię tak nie pragnął, wiem, że to czujesz
Zabierz mnie ze sobą, w ramionach Twych skonam.
I opuśćmy ten dom, zostawmy tych ludzi
Przecież kochamy najbardziej same siebie
Takie same, potrzebujesz mnie, ja Ciebie
Chcesz mnie najmocniej, czas mnie wybudzić.
O Śmierci! Ile to już lat Cię przyzywam
A Ty zabierasz mi życie etapami
Jakbyś się bała tego co między nami.
Śmierci, miej odwagę, bo Cię wyzywam!
M.Z., czerwiec 2018

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Jestem ćmą. Żyję w ciemnościach. Światła wiecznie pragnąc odbijam się od ścian. - by me, 2015