Czy mogę dziś zapłakać nad sobą?
Cóż z tego, że nie umarłam prawdziwie
A świat po mnie nie okrył się żałobą?
Umęczonej duszy dotykam tkliwie.
Cóż z tego, że nie umarłam prawdziwie
A świat po mnie nie okrył się żałobą?
Umęczonej duszy dotykam tkliwie.
Złożyłam ją do grobu w blasku świec
Nikt nie śpiewał, nie zmówiono różańca
Nie było kwiatów, pożegnań i łez
Jak gdyby nigdy nic proszą mnie do tańca.
Nikt nie śpiewał, nie zmówiono różańca
Nie było kwiatów, pożegnań i łez
Jak gdyby nigdy nic proszą mnie do tańca.
Moje ciało - marionetka w tym tanie
Uśmiecha się pustymi oczyma
Czeka aż dnia nadejdzie kraniec
Kolejny, który przyszło mi wytrzymać.
Uśmiecha się pustymi oczyma
Czeka aż dnia nadejdzie kraniec
Kolejny, który przyszło mi wytrzymać.
Dlaczego nie patrzycie? Jestem niczym.
Ja nie oddycham!! Nie ma mnie z Wami.
Niczego nie pragnę prócz kilku zniczy
O Wielki Boże zmiłuj się nad Nami!
Ja nie oddycham!! Nie ma mnie z Wami.
Niczego nie pragnę prócz kilku zniczy
O Wielki Boże zmiłuj się nad Nami!
Nade mną zmęczoną wśród życia
Nade mną złożoną już w trumnie
Nade mną szepczącą z ukrycia
Patrzącą Ci w oczy wciąż dumnie.
Nade mną złożoną już w trumnie
Nade mną szepczącą z ukrycia
Patrzącą Ci w oczy wciąż dumnie.
Czy mogę dziś zapłakać nad sobą?
Coż z tego, że dziś umarłam prawdziwie
A świat po mnie okrył się żałobą?
Nade wszystko życia pragnęłam chciwie.
Coż z tego, że dziś umarłam prawdziwie
A świat po mnie okrył się żałobą?
Nade wszystko życia pragnęłam chciwie.
M.Z., czerwiec 2018
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz