W moim czarnym, czarnym ogrodzie
w ziemi czarnej, czarnej, czarnej
zakwitł kwiat przy czarnej pogodzie,
w atmosferze tej cmentarnej.
Dumnie płatki swe rozwinął
i zawstydził pięknem słońce,
które przyszło z kruchą miną,
z niepogody przyszło końcem.
Zapytało się uprzejmie
jak na imię ma nasz gość.
Kwiatek pyłek z głowy zdejmie
i wyszepcze imię: "Miłość".
By me, sierpień 2010.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz