Anioł mój rozwinął skrzydła
i chroni mnie przed całym złem.
Obojętność już mu zbrzydła,
bo uważa za chybione decyzje me.
Wszystko na swoje miejsce przywraca.
I ja mogę wrócić, widzę że czeka.
Mogę teraz wyleczyć się z kaca.
Ja jednak jak mogę - odwlekam.
Co się stało, nie odstanie się już.
I dobrze. Dobrze mi z tą nutą goryczy.
Moje sumienie pokrył cieniutko kurz,
nadgryzł je pies spuszczony ze smyczy.
Aniele! Za długo, za długo zwlekałeś...
Nie rusza mnie mina Twa zmartwiona.
Nie potrzebne mi Twoje skrzydła białe!
Co stanie mi na drodze, ja sama pokonam.
By me, grudzień 2012
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz