Ciszej i ciszej... cichnie mój świat
zaciska się, zwęża i bramy zamyka
zegar jeszcze tylko nerwowo tyka
gotowy przejść jeszcze czasu szmat
I świat mój znika i gaśnie powoli
bez fajerwerków, wybuchów i plag
nikt za okno nie wywiesza dziś flag,
nie pełnił on żadnej istotnej roli
Składam ręce, na wznak się kładę
zniknę z nim razem, nie ma ratunku
wyczekiwać będę śmierci pocałunku
przytulę mocno jej ścierwo blade
I zamknie mi oczy swą dłonią kościstą
Mój oddech ostatni ogrzeje jej lico
A gdy płacz minie wszystkim żałobnicom
Świat mój zagarnie swą kosą srebrzystą.
By me, marzec 2013.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz