Miłość? Ja w to się nie bawię.
Proszę Pana, śmieszy mnie to!
Miłość? Samym słowem już się dławię!
Proszę Pana, myśle, ze to zło.
Nie dla mnie czułe spojrzenia,
Kwiaty, słodkości nie zwiodą mnie.
Mówie Panu już „Do widzenia!”
Ależ ja nie chcę być w Pana śnie!
I co Pan tak patrzy? Męskie oczy kłamią.
No co też Pan robi?! Ustom też nie wierzę.
A te pieszczoty mnie nie złamią.
Prosze odejść. Przecież mówię szczerze.
Szepcze Pan czule. I inni szeptali...
Nie chcę tych słów, obłudy mam dość.
Nic nie poradzę. Serce mi wyrwali.
A może tylko zamarzło. Zamarzło na kość.
Pana dłonie tak ciepłe... Zabieraj te ręce!
Nie chcę ich, nie chcę. Nie ufam już dłoniom.
Zabierz je proszę i wyjdź czym prędzej.
Niech na mnie już czasu nie trwonią.
Nie dopił Pan kawy... Proszę dopić, ciepła jeszcze
Potem Pan wyjdzie. Tak sobie życzę.
Wcale, że nie drżę. Z zimna te dreszcze…
Jestem spokojna i wcale nie krzyczę.
I co znów Pan robi? Ja nie chcę, nie mogę…
Ja Pana nie kocham! Nie lubię wcale.
No jak mam milczeć? Gryzie Pan mnie w nogę!!
No co też... Co robisz?? Och jak... wspaniale...
By me, kwiecień 2013.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz