Kiedy już zgasną ziemskiej miłości płomienie
Kiedy dusze odnajdą spokój wróciwszy do domu
Nie zostanie nikt komu zadałabym cierpienie
Wyruszę w podróż nie potrzebna już nikomu.
Z uśmiechem wolności ostatnie wydam tchnienie
I nie będzie nikogo komu ocierać łzy by trzeba
Daleka i obca, niczyim żalem ani westchnieniem
Lekka jak piórko ustanę u złotych bram Nieba.
Tymczasem nie podchodź zbyt blisko, proszę
Serce zachowaj dalekie, nie popsuj mi planów
Gdy dotkniesz mej duszy z życia Cię wyproszę
Zniknę mimo prawych Twych zamiarów.
Nie proś o miłość, zamknęłam ją w puzderku
Klucz przeklęłam - co otworzy obróci w pył
Spłonie w oprawie wielobarwnych fajerwerków
A Ty koszmar ten przez wieki będziesz śnił.
M. Z., maj 2019.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz