W takie dni jak ten gdy powinieneś być
Nie potrafię sobie wybaczyć
Nie powinnam, więc nie wiem jak żyć
Jak cokokwiek znaczyć
Prosiłam się o śmierć nie raz
Nie doceniając ile warte jest życie
Marnowałam cenny czas
Nie widząc wiele poza własnym odbiciem
Nic mi się nie udawało
Nie było żadnych perspektyw
A Twoje życie się zaczynało
Przyniosłoby piękne efekty
Po mnie nie byłoby śladu
Na moim pogrzebie byłoby skromnie
Niewielu przyjaciół, paru sąsiadów
O tyle mniej łez, Ty płakałbyś po mnie
Ale dałbyś radę mając takie wsparcie
Twoją siłę, pogodę ducha, słońce w sobie
Wszystkim byłoby o wiele łatwiej
Stając przy moim, nie przy Twoim grobie
Dlaczego nikt nie zapytał o zdanie?
Czy nawet moja dusza jest zła i zepsuta?
Dlaczego to się nigdy nie odstanie?
Nie radzę sobie bez Ciebie tutaj...
By me,. 26 maja 2017. Dzień Matki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz