Szukałam Cię na wszystkie możliwe sposoby
Podążałam drogami, których inni nie chcą znać
Rozgrzebałabym palcami wszystkie na świecie groby
By Ciebie odnaleźć stłamsiłam w sobie strach.
Nie ustawałam choć ściągano mnie na ziemię
Gotowa wyzwać do walki samego Boga
Co dzień na nowo przysięgałam pod drzewem
Wieczorami próbowałam pokonać wroga.
A ciało uparcie materialne nie chciało ustąpić
Sny nigdy nie były wprost, wizyty tylko bez słów
Wbrew ludzkim osądom nie mogłam zwątpić
Moją siłą była wiara, że porozmawiamy znów.
I nareszcie udało się. Naprawdę się udało.
A ja nie potrafiłam z Tobą rozmawiać, Kochany
Byłeś znów blisko, a moje serce od nowa pękało
Nie widząc szczęścia, a duszy Twojej rany.
Niepogodzony ze śmiercią prosisz o pomoc
Nie jestem winny! Nie jestem winny! - krzyczysz!!!
Wtulony we mnie jasną przekazujesz wiadomość
Czas się cofnął do pierwszego z zapalonych zniczy.
Wspominasz nasze bajki na dobranoc - kołysanki
Mówisz, że widzisz moje łzy, że tęsknisz za nami
A ja uroiłam sobie niebo na chmurce jak z bajki
Nie tulą Cię Anioły, więc przyjdę i poradzimy sobie sami.
M. Z., kwiecień 2019
Po rozmowach z Jasnowidzami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz