Wśród płaczących liści jesieni
Przechadzam się samotnie
Wsłuchana w krzyk wiatru
Wtóruję mu szeptem
Upodabniam się do cieni
Znikam bezpowrotnie
Ludzie wielbiciele teatru
Urzeczeni pejzażu defektem
Podziwiają smutek z oddali
dotykają jak cennego eksponatu
Który musi wśród nich istnieć
Dla większego dobra ogółu
Jakby jeszcze oczekiwali
Co pokazać może światu
Śmierć wypadłaby korzystnie
To katharsis dla ich bólu.
M. Z., październik 2018.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz