Jak dziecko buntuję się, tupię nogą
Nie chcę, nie zgadzam się, nie wierzę
Trzeba odwrócić tą rzecz złowrogą
Zamykam oczy, odmawiam pacierze.
Na litość błagam byś wrócił do nas
By okazało się, że to sen straszny tylko
Historia przez mój mózg wymyślona
By wszystko prysło po ukłuciu szpilką.
Tak wyraźny, szczęśliwy w mojej głowie
Jakbyś miał wejść za chwilę do pokoju
Kocham Cię Braciszku. Nie odpowiesz?
Przyjdź i tak jak chciałeś świat zawojuj.
Nie rozumiem jak to się mogło stać
Choć odtwarzam złe chwile bez ustanku
Analizuję czy zdążyłeś się bać
Pamiętam jak kończył się świat o poranku
Gdy odjeżdżałeś spod drzewa ostatni raz
Gdy zabierali Twój wóz widziałam przecież
Pamiętam jak na sercu osiadł ten głaz
Ale wciąż nie rozumiem i wciąż nie wierzę.
Czemu to nie mogła być drobna stłuczka?
Jak sekundy mogły zburzyć cały świat?
Czemu to nie mogła być tylko nauczka?
Jak może Cię nie być? Nie rozumiem Brat...
By me, kwiecień 2017.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz