zrozumiałam, że końca nigdy nie będzie
choćbym krzyczała z rozpaczy dzień za dniem
noszę w sobie ocean rozlany wszędzie
bezbrzeżny, głęboki jak przepaść we śnie
gdy już przestanę płakać, wypełni mnie całą
i nic już nie będzie i nikt nie pomoże
będę płaczącą w środku, nieobecną skałą
dlatego nikt już zbliżać się do mnie nie może
rozbije sie o mnie lub utonie w mym smutku
pochłonie go rozpacz, niewypowiadalny ból
tęsknota - sztorm co przychodzi po cichutku
i zniszczy go miłość - rana i łez moich sól
a do końca chcę pływać w tym oceanie
płynę po nim łódką, a ze mną jest On
nikt już się do nas nie przedostanie
tylko ja, moja miłość, mój ból i schron.
By me, listopad 2016
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz