czwartek, 8 kwietnia 2021

Modlitwa niewysłuchana

Przed huraganem, powodzią, gradobiciem

Zabezpieczamy się, chronimy życie

Przed wojną i zarazą zbroimy się

Robimy zapasy, czekamy w ukryciu


Przezornie i ja otoczyłam się murem

By nie wdarła się najgorsza z plag

Jej dotyk miał parzyć moją skórę

A i tak łzę wytrącała łza


Jej szept miał rozlegać się dzwonem

W świątyni ciszy, którą budowałam

Złowróżbnym miał brzęczeć tonem

Rujnując spokój, którego potrzebowałam


W swojej niezgrabności miała niszczyć

słoń w składzie porcelanowych emocji

Potem tryumfować pośród ich zgliszczy

"Boże chroń!" Prosiłam pełna troski. 


Bóg inne miał wobec mnie zamiary

Zburzył mury i moją świątynię

Miłość zesłał jak najświętsze dary

Życiodajną jak krew co w żyłach płynie. 


Nie przyszła by niszczyć, myliłam się

Przyszła by tworzyć wszystko od podstaw

Łagodna i dobra, jak w najlepszym śnie

Jak powiew wiatru gdy nadchodzi wiosna. 


M. Z., kwiecień 2021


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Jestem ćmą. Żyję w ciemnościach. Światła wiecznie pragnąc odbijam się od ścian. - by me, 2015