Na planecie Niebo trwa beztroska
Niesforni cherubini puszczają kaczki
Po zachmurzonym Jeziorze Rozstań
Kamienie zsyłając na wieczne tułaczki
Spadają na Ziemię jak łzy samego Boga
Ubrane w dusze, zesłane w zaświaty
Gdzie dotyka ich życia dola złowroga
Po raz pierwszy delikatne są jak kwiaty
A inni jakby czuli, że to kamienie
Bo rzucają nimi, w rozpaczy i gniewie
Skazując ich na ogromne cierpienie
Czemu muszą cierpieć nikt z nich nie wie
Ból, strach, miłość - wszystko tu nowe
W świecie emocji rodzące się marzenie
Zabijane bez litości jednym słowem
Jak dobrze było być kamieniem...
M. Z., wrzesień 2020.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz