sobota, 29 sierpnia 2020

Jesień (czekamy na deszcz)

Szare chmury uparcie zasłaniają słońce

Wiatr zamilkł zakrzykując ciszą śpiew ptaków 

Drzewa pogodziły się z letniej zieleni końcem 

Łąki zasnęły usłane truchłem maków 


Czekamy na deszcz wpatrzeni w nicość

By uwolnić potoki łez skrywane misternie

Parasolami zasłonimy beznadziei lico

Palta otulą ciała okaleczone cierniem 


Z wdzięcznością powitamy ponurą jesień

Wyczerpało nas uśmiechanie mimo bólu 

Pantomima radości, chwile drobnych uniesień

Oszukały nas strojąc w sukienki z tiulu


Znów będziemy sobą smutni do głębi 

Samotni, niekochani, dotknięci zarazą krzywd 

Z sercami drżącymi jak serca gołębi 

Zawstydzeni brzydotą własnych blizn


Pragnący czułości, drugiego człowieka 

W kałużach znajdziemy własne odbicia

Stać tak będziemy, bo nikt nie czeka 

Z prawdziwą tkliwością swych dusz dotykać


A gdy nadejdą grzmoty, błyskawice

Będziemy krzyczeć ile w płucach mocy

Potem zmęczeni prawdziwym życiem

Zasypiać będziemy w ramionach nocy. 


M.Z., sierpień 2020. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Jestem ćmą. Żyję w ciemnościach. Światła wiecznie pragnąc odbijam się od ścian. - by me, 2015