Przebudzone z letargu serce uciszam
Natychmiast musi wrócić do snu
Dawne pomyłki, słabości wyliczam
Rzewną kołysankę śpiewam dziś mu
Zbudowałam mur cegłą rozczarowań
Zaprawiony samotności cichą łzą
Pragnienia, tęsknoty odbijały się od ścian
Aż upadły. Czasem tylko się śnią.
Stabilny mur zapewniał bezpieczeństwo
Barwy świata przestały mnie dotykać
Mój schron, moje własne przekleństwo
Pozwalał rozpływać się, w powietrzu znikać
Nagłe trzęsienie ziemi naruszyło schron
Posypały się cegły jedna za drugą
Wdarło się słońce do mojego serca lgnąc
Pragnienia i tęsknoty powoli się budzą
Muszę je czule ukoić, uśpić jak dzieci
Odbudować mur natychmiast, na już!
Ogarnia mnie lęk przed...
życiem?
Ach śpij... Ach zaśnij, ach oczy zmruż...
M. Z., lipiec 2020.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz