Jesieni, teraz Cię rozumiem
I już się nie boję, przyjdź
W swej brzydocie, zadumie
Przeprosiny moje przyjm.
W swej brzydocie, zadumie
Przeprosiny moje przyjm.
Błotniste bajora wybaczcie mi
Przegniłe liście, zdeptane marzenia
Tylko o tym potrafię śnić
Gdy nie ma już pocieszenia.
Przegniłe liście, zdeptane marzenia
Tylko o tym potrafię śnić
Gdy nie ma już pocieszenia.
Przyjaciółko, przyjdź do mnie złota
Ja najlepsze przybiorę kolory
Pomarudzimy o zwykłych głupotach
Smutne razem przetrwamy wieczory.
Ja najlepsze przybiorę kolory
Pomarudzimy o zwykłych głupotach
Smutne razem przetrwamy wieczory.
A kiedy deszcz pukał będzie w szyby
Ja będę płakać z Tobą najszczerzej
Będziemy szeptać "gdyby, a gdyby"
Ciebie tylko znam, Tobie wierzę.
Ja będę płakać z Tobą najszczerzej
Będziemy szeptać "gdyby, a gdyby"
Ciebie tylko znam, Tobie wierzę.
Dotykam Cię, Ty jesteś prawdziwa
Nie znosiłam tej brzydoty, zgnilizny
Bo jestem jak Ty nieszczęśliwa
W sercu także noszę blizny.
Nie znosiłam tej brzydoty, zgnilizny
Bo jestem jak Ty nieszczęśliwa
W sercu także noszę blizny.
Są tak brzydkie jak piękne
Zupełnie jak Ty Moja Złota Pani
Ucałuję Twą dłoń i klęknę
Gdy przyjdziesz ostatecznie zranić.
Zupełnie jak Ty Moja Złota Pani
Ucałuję Twą dłoń i klęknę
Gdy przyjdziesz ostatecznie zranić.
M. Z, wrzesień 2018.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz