Nie spotkamy się w tym świecie
Zbyt gniewny spadł na mnie śnieg
Zbyt dotkliwe spotkały zamiecie
Miałeś przyjść czułością stworzony
Miłością jakiej świat miał zazdrościć
Lecz moje serce nie miało osłony
Gdy bił grad - apogeum wściekłości
Nigdy już nie podaruję szczęścia
Bo kto zniósłby taki smutek we mnie?
Uśmiech kryję w zaciśniętych pięściach
Czasem tylko czyjś odwzajemnię
I nikt szczęścia mi nie może dać
Radość mojego świata umarła
Może teraz gdzieś przy Tobie trwać
I dlatego najcięższe łzy otarłam
Czekajcie tam na mnie Miłości Moje
Wrócimy z nowym życiem niebawem
Będziemy w nim już wszyscy troje
Będzie wymarzone, już nigdy łzawe.
M.Z., październik 2017
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz