Kiedyś byliśmy bardzo szczęśliwi
Ale szczęście było niewidzialne
Dziś okrutnie mnie to dziwi
Że było tak wielkie i namacalne.
Odbijało się od okularów przybrudzonego szkła
Połyskiwało na słońcu rudym włosem
Było stałym elementem nudnego tła
Które mijało się klnąc pod nosem.
Rozbrzmiewało echem w głośnym śmiechu
Ale my głupi nie potrafiliśmy czuć
Aż zamieszkało z Tobą w ostatnim oddechu
Teraz wybrzmiewa echem błagalne "wróć".
Lecz ani Ty ani szczęście właśnie
Nie możecie już przyjść gdy wołam
Więc proszę niech przy Tobie nie zgaśnie
Tylko tak przetrwać to zdołam.
Dla Ciebie całe szczęście tego świata
I swoje życie bym oddała
Jak powinna siostra dla małego brata
Ale ja zostałam, zostałam...
By me, grudzień 2016.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz