piątek, 29 kwietnia 2016

Pasja

Słowami podłymi smagano mnie jak batem
z szyderczych uśmiechów koronę zrobiono
zdarto ubranie jak nic nie wartą szmatę
popychano na przód w kłamstwa obleczoną
A wąż wiła się po krzyżu z upodobaniem
ludzie jej posłuszni podstawiali mi nogi
na nic zdało się dobrych niewiast płakanie
Weroniki litość, matki oczy pełne trwogi
Upadałam boleśnie a krzyż mnie przygniatał
łamiąc mą duszę jak łamie się kości
i śmiali się ludzie i cieszył się szatan
w tym świecie, w którym brak jest miłości
I to nie historia czytana z ambony
Wąż jest prawdziwa i kąsa dotkliwie
Judasz żyje i wcale nie jest skruszony
Nie wiem czy to się skończy szczęśliwie
Bo nie mam już siły na dalszą drogę
Szymon z Cyreny nie zechciał mnie nieść
A przede wszystkim nie jestem Bogiem
na końcu nie czeka mnie chwała i cześć
Krzyż ze mnie zdejmą i każą iść dalej
śmiechy ucichną, lecz wąż będzie czekać
i jeszcze uderzy w okrucieństwa szale
i zniszczy (bo może) zwykłego człowieka.
By me, kwiecień 2016.

2 komentarze:


Jestem ćmą. Żyję w ciemnościach. Światła wiecznie pragnąc odbijam się od ścian. - by me, 2015