Usiadłam w pełnym słońcu, na kamieniu,
przygryzam słomkę i oczy mrużę.
Lubię tak siedzieć w osamotnieniu.
Siedzę tak w ciszy i czekam na burzę.
Słyszę ptaków ćwierkanie radosne.
W oddali na polu ciągnik pracuje,
tuż obok rozkwitnął pierwiosnek.
Taki spokój dziś w sercu czuję.
Ludzie jak mrówki, ciągle w pośpiechu,
jakby życie chcieli szybciej przeżyć,
biegną tak szybko aż brak im oddechu,
nie potrafią inaczej cierpienia uśmierzyć.
A wystarczy zatrzymać się, pomarzyć...
zachwycić się chwilą nim na zawsze minie.
I tak zdarzy się co ma się zdarzyć.
Po co pląsać na oślep w tej pajęczynie?
Lepiej na kamieniu przy polnej drożynie
zamknąć oczy, wystawić twarz na słońce,
a życie niech na chwile obok popłynie
by poczuć je w końcu w żyłach tętniące.
By me, kwiecień 2013
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz